Historia Sebastiana

Jestem Sebastian, mam 32 lata. Interesuję się grafiką komputerową, rozwojem osobistym, terapią, sztuką, piszę wiersze. Jestem osobą wrażliwą, empatyczną, kreatywną, otwartą, szczerą.
Obecnie pragnę uzupełnić swoje kwalifikacje zawodowe o szkołę graficzną .

Kiedy uczęszczałem do gimnazjum czułem się zagubiony. Szukałem swojego miejsca w życiu.
Brakowało mi wsparcia i ukierunkowania. Po gimnazjum poszedłem do internatu prowadzonego przez księży. Po pierwszym miesiącu stwierdziłem, że to nie to. Mama przepisała mnie do zwykłej szkoły. Czułem się zawiedziony, zaczęły pojawiać się pierwsze objawy choroby: narastało moje zagubienie, zamykałem się na świat i ludzi. Zacząłem szukać wsparcia w kościołach protestanckich. Trafiłem do jednego z kościołów charyzmatycznych. Klimat tego miejsca spowodował, że zareagowałem urojeniami religijnymi: wydawało mi się że jestem obdarowany przez Boga i umiem mówić innymi językami. Objawy się nasiliły w trzeciej klasie liceum. Pojawiły się urojenia prześladowcze i zacząłem słyszeć dźwięki muzyki. Mama zaczęła dostrzegać moje objawy i postanowiła mnie ratować: poszliśmy do psychiatry. Zostałem skierowany do szpitala na diagnostykę. Nie odczuwałem tego, że jestem chory. Leki powodowały że przesypiałem całe dnie. Byłem otumaniony, nie dostrzegłem objawów choroby, coraz bardziej zamykałem się w sobie.
Najgorszym momentem w mojej chorobie był powrót do domu. Całe dnie spędzałem przy komputerze, zamykałem się w sobie, spałem. Straciłem zainteresowania i przyjaciół, nie odczuwałem wtedy potrzeby bycia z drugim człowiekiem. Wolałem być sam, pogłębiał się u mnie smutek i osamotnienie. Brak wsparcia w środowisku domowym pogłębiał odrealnianie się od rzeczywistości.

Trudno było mi zaakceptować swoją chorobę. W szczególności senność. W okresie początkowym nie chciałem się leczyć, więc rodzina mnie częściowo ubezwłasnowolniła. Byłem sfrustrowany i agresywny, z tego powodu trafiłem do szpitala. Dostawałem zastrzyki po tym wydarzeniu .
Niestety, w szpitalach jest prowadzona polityka samej farmakologii, brakuje psychoedukacji i wspierających osób. Do dzisiaj trudno mi zaakceptować to, że nie mam wsparcia również w swoim środowisku.

Na początku mojego procesu zdrowienia kluczową osobą był pastor. Był on moim mentorem i pomógł mi zweryfikować wiele fałszywych przekonań na temat wiary. Drugą kluczową osobą która mnie wspierała była wolontariuszka, która pomagała mi w nauce matematyki. Ona jako pierwsza okazała mi akceptację i zrozumienie, również wobec moich fałszywych przekonań, i to mi pomogło w dalszej refleksji.

Wspierały mnie też fundacje i stowarzyszenia, dzięki którym mogę podejmować staże zawodowe i podnosić swoje kwalifikacje. Na początku drogi zawodowej dobrze mieć trenera pracy, który wesprze w procesie adaptacji na stanowisku pracy.
Dużą pomocą dla mnie jest asystent osoby niepełnosprawnej. Spędzany razem czas wolny.
Uważam że asystenci są dobrym pomysłem, podobnie jak Eksperci przez doświadczenie.

Zdrowienie według mnie jest procesem który polega na radzeniu sobie z objawami choroby np. tzw. negatywnymi, dotyczącymi wycofania się z kontaktów i aktywności. W moim wypadku polegało to na odkryciu swojego miejsca w świecie – mam tu na myśli karierę zawodową: uważam, że dużym sukcesem w moim życiu jest podejmowanie różnych prac, zdobywanie nowych doświadczeń.
Znalazłem też środowiska, które mnie akceptują. Rozwijam swoje pasje, np. podczas procesu zdrowienia nauczyłem wykorzystywać pisanie wierszy i słuchanie muzyki do łagodzenia stresu i emocji (arteterapia). Nauczyłem się też na nowo relacji z Bogiem: teraz bardziej opieram się na aspekcie praktycznym - ważne dla mnie jest kim jestem i jak traktuje innych ludzi.
To wszystko przyczyniło się do tego, że osiągnąłem długi stan stabilności. Moim marzeniem jest wspieranie innych osób w kryzysie psychicznym. Pragnę też założyć rodzinę i na stałe podjąć zatrudnienie.
Jak każdy człowiek pragnę odnaleźć swoje miejsce tu, na ziemi. Pragnę się realizować. Kochać i być kochanym. Abym mógł zdrowieć jest mi potrzebna relacja z Wami. Uczmy się nawzajem miłości, okazujmy sobie wyrozumiałość i wspierajmy się trudnych chwilach.

do góry